Całkiem niedaleko od centrum Krakowa, podróżując wzdłuż biegu Wisły, można trafić do Tyńca. Niegdyś podkrakowska wieś, a od 1973 roku część Krakowa słynna głównie ze znajdującego się tam klasztoru benedyktynów. Dotrzeć tam można samochodem (ok.12 km), komunikacją miejską (z dworca PKP Kraków Główny lub PKS – autobusem lub tramwajem do Ronda Grunwaldzkiego, następnie autobusem 112 do centrum Tyńca), rowerem (wzdłuż Wisły, interesującą trasą poprowadzoną groblą), statkiem spod Wawelu (statkiem po Wiśle).
Opactwo Benedyktynów zostało ufundowane w 1044 roku przez Kazimierza Odnowiciela, co sprawia, że klasztor ten jest jednym z najstarszych w Polsce. W XI wieku powstała trójnawowa bazylika romańska oraz zabudowania klasztorne. 200 lat później teren został ogrodzony kamiennym murem z basztami. W XIII i XIV wieku na opactwo zostało częściowo zniszczone przez Tatarów oraz wojska czeskie. Przez kolejne wieki opactwo było rozbudowywane, najpierw w stylu gotyckim, a następnie barokowym. Wojny toczone na terytorium Polski w XVII wieku również nie ominęły Tyńca. Wkrótce jednak zniszczenia zostały naprawione. W II połowie XVIII wieku klasztor stał się twierdzą konfederatów barskich. Po pierwszym rozbiorze Polski klasztor trafił w ręce władz austriackich, którzy w 1816 roku dokonali kasacji opactwa. W 1831 roku zabudowania w Tyńcu strawił pożar, a klasztor na ponad 100 lat popadł w ruinę. Dopiero w 1939 roku mnisi powrócili na zabudowania w Tyńcu. O tyle niefortunnie, że było to 2 miesiące przed rozpoczęciem II wojny światowej. Po wojnie rozpoczął się proces odbudowy klasztoru. W 1968 roku kościół św. Piotra i Pawła w Tyńcu powrócił do godności opactwa.
Będąc w Tyńcu warto wstąpić do niewielkiego sklepiku z wyrobami spożywczymi. Znaleźć tu możemy m.in. wina, nalewki, miody pitne, konfitury, herbaty, syropy, soki, suszone owoce, wszystko stworzone w oparciu o oryginalne, wielowiekowe receptury zakonu Benedyktynów.
